Wyprawa do Norwegii z DAM

“Czerwiec 2018 miał być miesiącem przełomowym w moim wędkarskim życiu. Na ten okres przypadł mój pierwszy wypad do pln Norwegii. Wyprawa, o której marzyliśmy już od szóstej klasy podstawówki. Nasze serca biły zawsze szybciej kiedy oglądaliśmy w gazecie zdjęcia ogromnych dorszy i flader rodem z parku jurajskiego, czyli halibutów. Jak na “jeziorowego szczura” od razu walnęliśmy z grubej rury 😉 . Wybraliśmy, statystycznie najlepszy pod względem pogody miesiąc w roku: czerwiec. Naszym celem była wyspa w archipelagu Vesteralen. Konkretnie miejsce zwane Reinstad, co po polsku, dosłownie znaczy, miasto reniferów.

3

Od zawsze morze samo w sobie mnie przerażało. Potrzebne było wiec jakaś wsparcie psychologiczne, by choć trochę przełamała ten lek. Organizator całej wyprawy (@Magik), przekonał mnie do kombinezonów pływających DAM. Tak zabezpieczony od razu czułem się lepiej!

1

Pominę niezwykłą podróż przez urokliwą Szwecję, długą drogę do atlantyckich fiordów i przejdę od razu do tego, co nas spotkało na miejscu. No a spotkał nas potworny atak zimy w środku lata!!! Wiatr 10-12m/s połączony, z deszczem, śniegiem i gradem. To wszystko dopełniło puchar strachu szczura lądowego do pełna 😉 .

5

No ale nasz szalony gospodarz, który spojrzał na nasze kombinezony, stwierdził:  tak możemy płynąć! Pełni strachu przed żywiołem, wypłynęliśmy. Bujało masakryczne, wiatr ciął nas deszczem jak opętany. No ale wrażenie było niesamowite. Wszystko jak w filmie, bo przez kombinezony DAM-a nic nas nie tykało. Komfort był taki że nagle cały strach zniknął. Tej samej nocy nasze wędki dotknęły wprost marzeń. Pięknie wygięły się pod dwoma halibutami.

6

Pierwszy był zbyt wielki dla laików rozdygotanych niesamowitymi emocjami. Drugi już jednak po analizie błędów i próbie opanowania emocji jakimś cudem wylądował na lodzi. Przeciwnik godny pokłonów. Jak już sobie zdaliśmy sprawę z tego, że najgorsza pogoda, jaką ciężko trafić nawet w lutym, nie będzie dla nas przeszkodą dzięki za.ebistym, wręcz cudownym kombinezonom DAM, bajka się zaczęła na nowo! Tętniąca wręcz życiem woda, dała nam mnóstwo ryb – z czego praktycznie wszystkie wróciły w doskonałej kondycji do wody. Złowiliśmy tam dwa duże halibuty, setki dorszy i walecznych czerniaków. Były trudne do łowienia, ale cudowne w smaku brosmy :).

8

Raz po raz bite życiówki. Ciężkie hole z głębokiej wody nie ustępowały pola szalonej walce z płytkiej na lekki sprzęt. Do tego wszystkiego pikujące do wypuszczanych przez nas ryb orły bieliki, spacerujące po brzegu renifery i łosie. Normalnie cud natury!

9

No i ta zima w środku lata. A to wszystko w pełnym komforcie dzięki kombinezonom DAM 🙂 – piszę tak bo na prawdę kombinezony sprawdziły się w tych arcytrudnych warunkach wręcz doskonale! A to wszystko w bazie Reinstad Fishing House . Na pewno w przyszłym roku tam wrócimy 🙂 .

Pozdrawiam,

Magik Team Krystian

0

a tu nasz filmik z wyprawy 😉